Do zrochę w usta przez słomkę wciągam złotą,

Ostrożnie w słomkę dmucham, unoszę ją i oto

Okrągła jak balonik, cieniutka, połyskliwa,

Pęczniejąc z wolna, bańka od słomki się odrywa.

Różowa… żółta… modra…

Pstra niczym ogon pawi, wszystkimi kolorami

Tęczowo się jaskrawi…

Kategorie: Motylki