Wspomnienia Pani Teresy z Białegostoku – Prababci Hani

Przed świętami jeździło się do lasu po choinkę, trzeba było samemu sobie ją wyciąć. Choinkę ubierało się w dniu wigilii.

Żywego karpia kupowało się w sklepie lub od przydrożnych sprzedawców. Karpia przechowywało się w wannie do czasu jego obróbki. Wędlinę na stoły samemu się robiło (wędziło). Tradycyjnie na wigilijną wieczerzę było 12 potraw.

Na choinkę ozdoby robiły dzieci, dodatkowo pierniki, które wieszali na choinkę, a po świętach zjadali. Na czubek choinki wieszało się gwiazdę.

Do stołu zasiadało się, gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka. Zanim wszyscy zasiedli wspólnie do wieczerzy wigilijnej, senior rodu odczytywał Ewangelię Św. Łukasza o narodzinach Jezusa. Później wszyscy dzielili się opłatkiem i składali sobie życzenia.

Na stole wigilijnym pod obrusem zawsze było sianko. W czasie jedzenia przychodził Mikołaj i rozdawał prezenty, które położył pod choinkę. Wszyscy wspólnie kolędowali. Tradycyjnie goście dostawali łuski karpia, które  chowali do portfela, co miało przynieść pieniądze na kolejny rok.

Gdy zbliżała się północ, pod skrzypiącym śniegiem szło się na pasterkę. Pierwszego i drugiego dnia świąt wszyscy spotykali się na świąteczne śniadania, a później na dalsze świętowanie i śpiewanie kolęd.



Skip to content